Nowoczesność w sztuce

Nie ma to jak powiew nowości w szarym, monotonnym świecie. Choć świat sztuki nigdy nie jest nudny, to jednak tu też czasem przydadzą się powiewy, by nowi artyści mogli złapać wiatr w obwisłe żagle.

To modernizm wnosi ten wiatr zmian do sztuki z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Nieważne o czym, nie ważne jak – byle nowocześnie. To czas wspaniałych, zwariowanych artystów i ich nie mniej szalonych pomysłów na nowe treści i formy. Już znudziły się wszystkim realistycznie tworzone dzieła sztuki, przyszła pora na szał kolorów i kształtów. Modernizm jednak nie objawił się jako pierwszy w malarstwie, a w filozofii. To za myślą różnych mędrców podążyli artyści, a myślą tą był postęp, harmonia w rozwoju historii i sztuki, i oczywiście nowoczesność. Udało się zawszeć na płótnie emocje, nie malując ich na czyjejś twarzy, a spontanicznie ciapiąc pędzlem tu i tam. Artyści bardzo lubili ten nowy prąd w sztuce, ponieważ modernizm pozwalał im się wyszaleć. Nie znaczy to jednak, że malowali oni byle jak. Awangardowe obrazy są bardzo staranne, na niektórych widać wysiłek, a nawet ból artysty, ściekający po pędzlu na materiał rozpięty na sztalugach. Wolne i precyzyjne malowanie było domeną jednych, a inni woleli chlustać farbą na prawo i lewo, z równie dobrym efektem końcowym. Modernizm niepokoi, zastanawia. Czasem podziwiając czyjeś dzieło, można poczuć te same emocje, które towarzyszyły autorowi. Nigdy jednak nie wiadomo na pewno, czy to te same emocje, bo autorzy modernistyczni już poumierali i na pewno nam o tym nie powiedzą. Na pewno mogliby powiedzieć wiele, wszak byli to na ogół inteligentni i wykształceni ludzie, choć nie brakowało wśród nich i domorosłych mistrzów w swym fachu. Łączył ich modernizm, i to było najważniejsze. Można malować bardzo wiele rzeczy, jednak zanim sztuka nowoczesna wkroczyła do Europy, mało kto o tym wiedział. Dopiero powoli zaczęły wychodzić pierwiosnki nowych pomysłów spod zlodowaciałej skorupy realizmu, który naprawdę robił się monotonny. Jak dobrze, że ten modernizm jednak objawił swe piękno, swoją zagadkowość i czasem śmiertelną powagę. Awangardowi artyści chodzili po świecie otoczeni swego rodzaju kultem – ludzie wodzili za nimi zazdrosnym, ale i pełnym lęku spojrzeniem, kobiety mdlały w ich ramiona, a mężczyźni mimowolnie na ich widok jeżyli wąs. Była w nich jakaś elektryczność, którą tylko modernizm mógł wywoływać w swoich ofiarach. A potem, gdy wracali już z zakupów, kładli na talerzu kupiony kawałek kiełbasy i patrzyli nań w zadumie. Czasem z tego wychodził piękny obraz, czasem kiełbasa padała ofiarą żarłocznego myśliciela. Zawsze jednak śmierć dla sztuki to śmierć piękna, kiełbasa nie powinna więc mieć nic przeciwko. Może potem wyryć sobie na nagrobku, że to modernizm ją pochłonął, a inne kiełbasy będą wzruszone śpiewać jej pieśni pochwalne. Jak widać, ta dziedzina sztuki ma naprawdę wiele twarzy, cieni i blasków. Warto zgłębiać jej tajemnice, ale na wszelki wypadek ostrożnie, aby nie skończyć jak wyżej opisany wyrób mięsny.