Nowoczesność na gruzach przeszłości

nowoczesnosc1_uxOo2b23Sztuka zawsze kojarzona była z chwalebnymi hasłami o wolności i tworzeniu – jednak czy jest możliwe, żeby modernistyczna sztuka XX wiecznej awangardy swoje początki miała w procesie zupełnie innym – takim w którym nie mamy do czynienia z tworzeniem, ale niszczeniem? W przypadku sztuki nowoczesnej, która wyrastała na żyznej glebie awangardy i buntu artystów takie określenie może być najlepszym z możliwych. Sztuka nowoczesna powstała bowiem bezpośrednio ze złości wszelkiej maści artystów, którzy znudzeni i ograniczani skostniałymi standardami przestali czuć się odpowiedzialni za proces przekazywania własnego światopoglądu do rzeczy odbiorców. Całe tysiąclecia jedynym powszechnie akceptowalnym przejawem sztuki europejskiej była wszelkiego rodzaju sztuka sakralna. Przedstawianie oblicza Mesjasza, aniołów czy samego Stwórcy stało się niemal jedynym dostępnym i poważanym sposobem artystycznego wyrazu. Jak łatwo się domyślić – ten sposób myślenia o sztuce całkowicie pozbawiał artystę jakiegokolwiek swojego wkładu w treść dzieła. Można było jedynie przemycać pewne interpretacje, które mimo pewnych kontrowersyjnych przypadków nadal dotyczyły jedynie Biblii oraz ewangelii. Sztuka została sprowadzona do rzemiosła działającego na rzecz kościoła oraz duchowieństwa, lecz artyzmu próżno było doszukiwać się w jej przesłaniach. Temat oraz charakter dzieł przez tysiąclecia dotyczył jedynie sacrum, ale nawet gdy nieco zelżały kajdany kościelnego nacisku na sztukę to i tak wolność artystyczna nie była priorytetem. Artysta nadal był jedynie rzemieślnikiem, który wiernie musiał odwzorowywać to do miał przed oczami. Dlatego też czasy późniejsze – mimo, że już uzależnione jedynie od sakralnego przedstawienia boga czy Jezusa nadal nie pozwalały na wyrażanie czegokolwiek poza realistycznym oddaniem świata. Królowały pejzaże oraz portrety – bez żadnych oznak rozważania świata według obecnych standardów artystycznych. Być może samo postrzeganie artystów było identycznie z twórcami współczesnymi, ale gdyby w tamtych czasach pokazywali dzieła podobne do tworów artystów nowożytnych to prawdopodobnie nigdy nie zostałyby dopuszczone do oglądania przez szerszą publiczność. Czasy się zmieniały, a wraz z nimi zmieniała się technika – ta dotarła również do rąk artystów. Od kiedy tylko malarstwo przestało być jedynym sposobem rejestrowania rzeczywistości a do głosu doszła również sztuka fotografii, nagrania filmowe oraz przeróżne techniki drukarskie – wtedy też doszło do pierwszego załamania się klasycznej sztuki. Artyści na swoich płótnach nie chcieli się już ograniczać jedynie do tego co można było już normalnie zarejestrować z użyciem aparatu fotograficznego. Na obrazach i w rzeźbach zapragnęli uwieczniać stan ducha, metafory życia i rzeczy które były niezgodne z szeroko pojętą estetyką. Tak rozpoczął się awangardowy bunt, który zniszczył i zdruzgotał klasyczne pojęcie o sztuce. Nowoczesny artyzm u swoich korzeni ma więc proces nie tyle tworzenia, co przemyślanego niszczenia – niszczenia starego porządku.