Co za czasy

Ktoś może powiedzieć, że sztuka dziś ma się dobrze. Każdy maluje lub rzeźbi co chce, kiedy chce i ile chce, a ktoś to kupi albo nie. Ostatnio sztuka niestety niesie za sobą więcej pieniędzy niż wartości intelektualnej.

Na szczególną uwagę zasługuje sztuka współczesna w malarstwie. Nie jest tu szczególnie dobrze z artyzmem, choć prawdziwi artyści się jeszcze zdarzają. Jednak ci najdrożsi to raczej fircykowie w fikuśnych nakryciach głowy, mężczyźni w sukienkach czy kobiety w płaszczach z folii. Każdy musi się jakoś promować, nie ma na to rady. Nawet sama sztuka współczesna w malarstwie nic na to nie poradzi, choć pewnie bardzo by chciała. Dopóki nie zdarzy się jakaś rewolucja, będziemy zmuszeni patrzeć na współczesne bazgroły tak zwanych artystów nowoczesnych. W Stanach jest taki jeden, którego nazwisko jest znane osobom zainteresowanym. Bierze na patyk puszkę z farbą i macha tym nad płótnem. Efekt jest dość przewidywalny – bałagan i chaos, którego nie powstydziłaby się sztuka współczesna w malarstwie. Tą prostą i przyjemną metodą ów mężczyzna dostaje setki tysięcy dolarów za każdy obraz. Dlaczego malunki dzieci z przedszkola nie sprzedają się za takie kwoty, a prawdę mówiąc, w ogóle się nie sprzedają? Ponieważ, uwaga, dzieci nie potrafią malować i dlatego wychodzą im bohomazy. Wielki artysta z USA natomiast umie, i jego bohomazy są zupełnie innej jakości. Choć to straszne, to tak właśnie jest, sztuka współczesna w malarstwie nie pozostawia złudzeń. Są jeszcze bardziej kontrowersyjni twórcy, których zachęcił wielki sukces wyżej opisanego osobnika. To chyba było na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy” – wymyślało się, i wymyśla coraz bardziej szokujące sposoby brudzenia płócien i ważne, by nikt nie wpadł na to przed nami. Można więc na płótnie się tarzać ciałem usmarowanym keczupem. Sztuka współczesna w malarstwie dopuszcza też malowanie oblepionym jedzeniem językiem czy stopą, którą wcześniej się przeszło po gnojowisku. Nowym trendem jest przyczepianie pędzla do pyska np. psa, by ten coś namalował. Nikt nie pyta zwierzaka, czy czuje w sobie powołanie do malarstwa. Ludzie, wychodząc z założenia, że sztuka współczesna w malarstwie musi pochłaniać ofiary, wolą wydać na jej pastwę czworonoga niż samych siebie. Ogromne ceny osiągają obrazy namazane trąbą bardzo inteligentnego podobno słonia. Dlaczego ktoś to kupuje i co zamierza z tym zrobić? Może czeka aż słoń zdechnie – wszak wiadomo, że obrazy stają się droższe po śmierci twórcy, niedocenianego za życia. Ta słonica nie musi chyba jednak narzekać na brak uznania – z nią akurat sztuka współczesna w malarstwie obeszła się gładko. Często jednak ten rodzaj twórczości przynosi wykonawcom rozczarowania i frustrację. Praktycznie nie zdarza się, by super, ultra nowoczesny artysta nie był w jakiś sposób dotknięty problemami natury emocjonalnej. Ciąży na nich olbrzymia presja, by wciąż szokować, wciąż dawać nowe pole do rozwoju swej i cudzej imaginacji. To musi być bardzo przytłaczające, żyć w takim stanie przez kilka lat. Niektórym jednak sztuka współczesna w malarstwie nie straszna i wytrzymują z nią całe życie.